Nie miałaś zielonego pojęcia o co chodziło Ryan'owi,więc postanowiłaś do niego zadzwonić, niestety nie porozmawiałaś z nim długo, bo jedyne co do Ciebie wykrzyczał, to: " Jak mogłaś za moimi plecami, zrobić coś takiego?". Po tych słowach rozłączył się,a kolejne próby kontaktu z nim były daremne, gdyż miał wyłączony telefon. To jeszcze nie koniec niespodzianek; nagle przyszła wiadomość od Niall'a:" Nie możemy się już kumplować. Nie chcę stawać Tobie na drodze." Wtedy poczułaś,że opuszcza Ciebie szczęście, a nad Twoim życiem kłębią się czarne chmury. Niestety okazało się to prawdą. Na facebooku aż huczało od obraźliwych komentarzy na Twój temat. Nawet Caroline się od Ciebie odwróciła. Nie miałaś już nikogo. Twoje życie legło w gruzach. Byłaś bezradna, nie wiedziałaś, co masz robić, do kogo się zwrócić. W tym momencie zdałaś sobie sprawę,że tak na prawdę nigdy nie miałaś przyjaciół. Wszyscy dookoła knuli i obgadywali Cię drwiąc zaraz po tym jak obracałaś się do nich plecami.
Nadeszła niedziela. Cały dzień tułałaś się w piżamie po domu bezradnie szukając zajęcia, co doprowadziło Cie omal do nerwicy. Myślałaś,że zaraz zwariujesz. W wyniku złości, jaka Tobą ogarnęła napisałaś do Nialla:" Nienawidzę Cię. Jak mogłeś coś takiego mi zrobić. Myślałam,że jesteśmy przyjaciółmi. Ty zdrajco i oszuście.!". Jednak odpowiedzi nie dostałaś. Dopiero wieczorem się uspokoiłaś i postanowiłaś się przebiec. Wychodząc z domu byłaś przygotowana na wszelaką krytykę ze strony znajomych ze szkoły, dlatego włożyłaś słuchawki do uszu i ruszyłaś przed siebie. Na szczęście po drodze nikogo nie spotkałaś, czym Ci ulżyło.
Następnego dnia postanowiłaś nie iść do szkoły, co z resztą wyszło na dobre. Ni stąd, ni z owąd Niall napisał do Ciebie wiadomość na fb"czy mogę dzisiaj przyjść, chyba muszę coś Ci wyjaśnić, gdyż wiem,że nie powinienem tak postępować wobec Ciebie". Ty tylko to zignorowałaś i wylogowałaś się. Po chwili otrzymałaś od kolegi telefon, którego połączenie odrzuciłaś. Nienawidziłaś Go za to, co Ci zrobił.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Gdy otworzyłaś okazało się,że to byli rodzice. Nie ucieszyłaś się ich powrotem, bo chciałaś parę spraw sobie przemyśleć sama, w domowym zaciszu bez żadnych rozkazów, czy wykonywania poleceń. Chciałaś by Cię zostawiono w spokoju. Jednak nie okazałaś tego po sobie tylko sztucznym uśmieszkiem przywitałaś ich przytulając jako gest stęsknionego dziecka za swoimi opiekunami.
-Jak sobie tu bez nas radziłaś córeczko? Jak tam szkole?- odrzekła mama
- W porządku- powiedziałaś wymijająco.- Pomóc Wam wnieść bagaże?
-Jakbyś mogła
Wzięłaś te ciężkie bagaże od rodziców i zaraz pobiegłaś na górę. Zdziwieni Twoim zachowaniem rodzice wiedzieli,że coś jest nie tak, lecz sami uznali,że jak będziesz chciała to powiesz o tym, co się dzieje. Zdałaś sobie sprawę,że musisz coś wykombinować, by przynajmniej przez ten tydzień nie iść do szkoły. Zeszłaś na dół o tym porozmawiać z mamą.
-Mamo! słuchaj wiesz co..... pod waszą nieobecność mając mokre włosy miałam otwarte okno i się przeziębiłam. Wszystko mnie boli i jakoś dziwnie mi raz ciepło, raz zimno. Mogę zostać w domu do końca tego tygodnia?
-No dobra, niech Ci będzie, ale jak pogorszysz się w ocenach i nie nadrobisz zaległości, to następnym razem będziesz chodziła do ojca z usprawiedliwieniami. A teraz biegnij do łóżka szybko........
-Dzięki mamo!- ucałowałaś mamę i w podskokach uciekłaś na górę.
Rano we wtorek, kiedy się obudziłaś się i miałaś nadzieję,że wreszcie nadszedł Twój dzień. Twój nastrój zburzył jeden dzwonek do drzwi. Pośpiesznie zeszłaś na dół,żeby się dowiedzieć, kto co i czego chce. W jakież wpadłaś zdziwienie, gdy okazało się,że nikogo nie ma tylko same róże z karteczką. Rozglądnęłaś się, ale nikogo nie zauważyłaś, kto mógłby wzbudzać podejrzenia. Wzięłaś bukiet do siebie. Odłożyłaś róże na stół, a karteczkę zaczęłaś czytać. Aż łzy Ci poleciały jak ją przeczytałaś. Kartka opadła na ziemię, a Ty stałaś rozstrojona nerwowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz