Zniecierpliwiona i podenerwowana 15 minutowym spóźnieniem Niall'a
podeszłaś do drzwi i gdy nagle je otworzyłaś pomyślałaś "No wreszcie
raczyłeś przyjść", ale zamiast tego powiedziałaś zwykłe
-Cześć-powitałaś
-Siemka,sorry,że się spóźniłem. Jest tutaj tyle domów i tabliczek,że się pogubiłem
Po
tych słowach tak Cię oczarował tym uśmiechem,że przestałaś się gniewać,
dlatego nie odpowiedziałaś mu w sposób arogancki, jak miałaś w
zamiarze, tylko się promieniście uśmiechnęłaś i gestem ręki w stronę
wejścia zaprosiłaś go.
-Proszę, wejdź- by wyjść na dobrze wychowaną i po prostu od samej siebie wyrazić chęć zapytałaś:
-Może chcesz coś do jedzenia lub picia?
-Nie, nie rób sobie kłopotów
-Ależ to dla mnie żaden kłopot- odpowiedziałaś nieśmiało
-Nie chcę się narzucać
-Nie narzucasz się. To dla mnie żaden problem, więc?-rzekłaś z nadzieją,że ulegnie
-No dobra, niech będą jakieś ciasteczka- odpowiedział Niall zrezygnowany
-To idź do pokoju na górze drugie od lewej
-Aż tak mi ufasz? Przecież ledwie się znamy
-Ufam Tobie
Oboje
w tym momencie czuliście się jakbyście się znali od piaskownicy.
Chłopak wolnym krokiem poszedł na górę wciąż rozmyślając o tym, co
powiedziałaś. Ty z kolei udałaś się do kuchni po ciasteczka, które
znajdowały się w piekarniku. Gwałtownie nabrałaś je na talerz w
przypadkowej kolejności i ruszyłaś na górę. Wchodząc do pokoju
zauważyłaś blondyna przeglądającego Twoje zdjęcia z chłopakiem Ryan'em,
Gdy zobaczył,że stanęłaś w wejściu, przestraszony zaczął się tłumaczyć.
-Jja nie chciałem. Ppoprostu zauważyłem i tak jakoś wyszło- ze strachu ledwo wydukał to zdanie
-Nie nic się nie stało- machnęłaś ręką i weszłaś do pokoju.
- O jejku jak mi ulżyło. Nie chcę się wtrącać, ale czy to jest Twój chłopak?
-Tak,
kocham go, lecz czasami odnoszę wrażenie,że on mnie nie. Nie poświęca
mi dużo czasu, bo ciągłe treningi; sam wiesz. Często się ze mną nie
liczy. Nie wiem tak na prawdę, co ja w nim widzę. Wcześniej było trochę
lepiej, bo się częściej widywaliśmy i lepiej dogadywaliśmy.A teraz
czuję,że go mało obchodzę. Cóż, serce nie sługa. Co dobre, to się szybko
kończy
Dobra, mieliśmy robić projekt , a ja Cię pewnie zanudzam
swoimi rozterkami miłosnymi- odpowiedziałaś ze smutkiem i żalem w
głosie.
-Nie, nie, ani trochę- widać było,że z zaciekawieniem Ciebie słuchał, gdyż patrzył Tobie prosto w oczy
-Dobra, zabierzmy się do roboty
- Spox
-
W takim razie,która epoka Cię interesuje, bo mnie osobiście
romantyzm,będący ruchem rewolucyjnym,który w sztuce zerwał ze schematami
klasycyzmu, czyli epoką zasad i konserwatyzmu. Romantyzmem rządziła
fantazja, wyobraźnia oraz siły nadprzyrodzone, co moim zdaniem jest
intrygujące. Chciałabym też wspomnieć o nurcie costumbrismo od wyrazu
zwyczaj, obyczaj. To chyba wszystko
-Łał, ale Ty mądra jesteś. Na prawdę szacun.Z robiłaś na mnie wrażenie
- Oj tam nie przesadzaj
- Ja mówię na serio. Jeszcze nie spotkałem takiej mądrej osoby jak Ty
-Dawaj
zabierajmy się za ten projekt. Aaa jeszcze jedno,
zapomniałabym..........................podałbyś mi swój numer telefonu,
jeśli to nie problem
- Nie,ok
Po 3 godzinach...........**************************
-Chyba powinienem już iść
- Jak musisz, ale wolałbym byśmy jeszcze dopracowali, co trzeba
-Ale ja na serio muszę już iść,żeby rodzice nie mieli pretensji
- W porządku. Jak chcesz, to jutro się spotkamy,żeby szybciej zrobić
- Nie ma sprawy
Odprowadziłaś chłopaka do drzwi i na koniec pożegnaliście się żółwikiem i wyszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz